Powerslide Imperial One - amatorska recenzja rolek.
Zgodnie z obietnicą, przychodzę dzisiaj do Was z recenzją moich dzieci - znaczy rolek, którymi są Powerslide Imperial One 80 - konkretniej, czarne (a w sumie czarno-białe) basic'i.
Nie kolor jest jednak tu ważny, a sam model. Ostrzegam, że moja recenzja jest bardzo amatorska, dlatego polecam zajrzeć też gdzie indziej :)
1. Trzymanie stopy
Pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobiły towarzyszyło już podczas założenia ich na stopę - bardzo dobrze trzymają one piętę (moim zdaniem jest to nawet minimalnie lepsze trzymanie niż przy Sebach High) jak i całą resztę stopy. Przy tym nie są niewygodne - nie można jednak powiedzieć że czuje się w nich jak w poduszce, jednak mimo wszystko jest to zdecydowanie ich zaletą, bo stopa jest wtedy bardziej spójna z resztą rolki, i bardziej wiemy też co robimy.
Trzymanie kostki też jest bardzo dobre, żeby nie powiedzieć wzorowe, więc nie będę tutaj zbytnio się rozwodzić. Jeżeli chodzi o trzymanie nogi (wszystkiego, co jest powyżej pięty i kostki) pro-tipem jest to, by mogła się ona ruszać w płaszczyźnie przód-tył, ale jak najmniej była ruchoma na boki. I tutaj powerslide'y nie zawodzą - spełniają bardzo dobrze te warunki.
2. Zapięcie
Kiedy przenosimy się ze zwykłych rekreacyjnych rolek, na początku można mieć niewielki problem z zapinaniem tych nowych - przynajmniej było tak w moim wypadku. Przez pierwsze kilka razy nie potrafiłam sobie poradzić z ilością, a raczej wielkością klamer (miałam problemy ze sznurowaniem rolek), jednak to szybko minęło.
Za to jeżeli chodzi o zapięcia w Imperialach, uważam że są o wiele wygodniejsze w użyciu niż te tradycyjnie. Głównie chodzi mi o środkowy klips typu spider - zapinanie go jest bardzo łatwe, a ja sama jestem zafascynowana tym nieznanym mi wcześniej, cudownym wynalazkiem. Nic dziwnego że spider jest w większości modeli.
Po kilku razach przyzwyczaiłam się do ich zakładania :)
3. Koła i wrażenie jazdy.
Doceniłam te cudeńka dopiero w momencie gdy zaczęłam się poruszać nimi po asfalcie, gdzie trenuję. Nie powiem - ogromna przepaść między tymi, a najtańszymi z allegro. Jest wielka różnica w wrażeniu jazdy - jeździ się gładko, powiedziałabym, że jak na łyżwach.
Nie wiem, czy to w wyniku ustawienia banana, ale rolki są naprawdę bardzo zwrotne - odczułam to bardzo m.in. przy italianie - co jest dla nich wielkim plusem. Zdecydowanie łatwiej jest mi z nimi wykonywać triki, niż przy poprzednich rolkach.
4. Pierwsze próby
Nie ukrywam, że są one o wiele szybsze niż moje poprzednie rolki - ich koła są większe o centymetr od poprzednich, więc nie ma co się dziwić ;) Na samym początku ciężko mi było nad tym zapanować, jednak po kilku przejechanych długościach przyzwyczaiłam się, a teraz moje triki wyglądają poniekąd płynniej.
Jeżeli chodzi o samego banana - śmiałam się sama z siebie, ponieważ przy crossie tyłem przez jakiś czas się cały czas wywalałam do przodu. Oj, chyba za duży nacisk na palce ;)
Jako, że są one również przeznaczone do freeridu, skusiłam się żeby sprawdzić ich szybkość - jest ona naprawdę duża. Ogółem jest to plus, chyba że jest się mną i zamiast wyhamować zdecyduje się na obrót, który przerodzi się w upadek na asfalt i przejechanie pół obrotu tyłkiem po asfalcie xD. Auć. Chyba czas poćwiczyć podstawowy slide, chociaż nie wiem czy można je robić na bananie. Z drugiej strony - nie zamierzam się więcej na nich rozpędzać.
5. Czy polecam?
Zdecydowanie polecam! Te rolki bardzo dobrze mi się sprawdzają przy slalomie i łatwo się w nich "zaklimatyzować". Jak na razie pod każdym względem są idealne, a ja jestem z nich naprawdę zadowolona.
To chyba na tyle :) Jeżeli coś się zmieni, z pewnością będę pisać.
Weronika
Nie kolor jest jednak tu ważny, a sam model. Ostrzegam, że moja recenzja jest bardzo amatorska, dlatego polecam zajrzeć też gdzie indziej :)
1. Trzymanie stopy
Pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobiły towarzyszyło już podczas założenia ich na stopę - bardzo dobrze trzymają one piętę (moim zdaniem jest to nawet minimalnie lepsze trzymanie niż przy Sebach High) jak i całą resztę stopy. Przy tym nie są niewygodne - nie można jednak powiedzieć że czuje się w nich jak w poduszce, jednak mimo wszystko jest to zdecydowanie ich zaletą, bo stopa jest wtedy bardziej spójna z resztą rolki, i bardziej wiemy też co robimy.
Trzymanie kostki też jest bardzo dobre, żeby nie powiedzieć wzorowe, więc nie będę tutaj zbytnio się rozwodzić. Jeżeli chodzi o trzymanie nogi (wszystkiego, co jest powyżej pięty i kostki) pro-tipem jest to, by mogła się ona ruszać w płaszczyźnie przód-tył, ale jak najmniej była ruchoma na boki. I tutaj powerslide'y nie zawodzą - spełniają bardzo dobrze te warunki.
2. Zapięcie
Kiedy przenosimy się ze zwykłych rekreacyjnych rolek, na początku można mieć niewielki problem z zapinaniem tych nowych - przynajmniej było tak w moim wypadku. Przez pierwsze kilka razy nie potrafiłam sobie poradzić z ilością, a raczej wielkością klamer (miałam problemy ze sznurowaniem rolek), jednak to szybko minęło.
Za to jeżeli chodzi o zapięcia w Imperialach, uważam że są o wiele wygodniejsze w użyciu niż te tradycyjnie. Głównie chodzi mi o środkowy klips typu spider - zapinanie go jest bardzo łatwe, a ja sama jestem zafascynowana tym nieznanym mi wcześniej, cudownym wynalazkiem. Nic dziwnego że spider jest w większości modeli.
Po kilku razach przyzwyczaiłam się do ich zakładania :)
3. Koła i wrażenie jazdy.
Doceniłam te cudeńka dopiero w momencie gdy zaczęłam się poruszać nimi po asfalcie, gdzie trenuję. Nie powiem - ogromna przepaść między tymi, a najtańszymi z allegro. Jest wielka różnica w wrażeniu jazdy - jeździ się gładko, powiedziałabym, że jak na łyżwach.
Nie wiem, czy to w wyniku ustawienia banana, ale rolki są naprawdę bardzo zwrotne - odczułam to bardzo m.in. przy italianie - co jest dla nich wielkim plusem. Zdecydowanie łatwiej jest mi z nimi wykonywać triki, niż przy poprzednich rolkach.
4. Pierwsze próby
Nie ukrywam, że są one o wiele szybsze niż moje poprzednie rolki - ich koła są większe o centymetr od poprzednich, więc nie ma co się dziwić ;) Na samym początku ciężko mi było nad tym zapanować, jednak po kilku przejechanych długościach przyzwyczaiłam się, a teraz moje triki wyglądają poniekąd płynniej.
Jeżeli chodzi o samego banana - śmiałam się sama z siebie, ponieważ przy crossie tyłem przez jakiś czas się cały czas wywalałam do przodu. Oj, chyba za duży nacisk na palce ;)
Jako, że są one również przeznaczone do freeridu, skusiłam się żeby sprawdzić ich szybkość - jest ona naprawdę duża. Ogółem jest to plus, chyba że jest się mną i zamiast wyhamować zdecyduje się na obrót, który przerodzi się w upadek na asfalt i przejechanie pół obrotu tyłkiem po asfalcie xD. Auć. Chyba czas poćwiczyć podstawowy slide, chociaż nie wiem czy można je robić na bananie. Z drugiej strony - nie zamierzam się więcej na nich rozpędzać.
5. Czy polecam?
Zdecydowanie polecam! Te rolki bardzo dobrze mi się sprawdzają przy slalomie i łatwo się w nich "zaklimatyzować". Jak na razie pod każdym względem są idealne, a ja jestem z nich naprawdę zadowolona.
To chyba na tyle :) Jeżeli coś się zmieni, z pewnością będę pisać.
Weronika


Komentarze
Prześlij komentarz