Nowe rolki! Opowieść o zmaganiach zielonego rolkarza.

Ostrzegam, że w tym poście nie ma recenzji rolek. Ma on na celu jedynie opowiedzieć moją historię i całą drogę, jaką przeszłam, zanim kupiłam swoje :) Mimo wszystko, post z recenzją rolek Powerslide Imperial One już w następnym poście ;)

Hej, hej, hej!
Dzisiaj po południu spełniło się jedno z moich małych wielkich marzeń, a mianowicie zakupiłam rolki przeznaczone do slalomu (no, i nie tylko xd). Sama przygoda i proces ich zakupu (a raczej to, co się działo przed zakupem) wydała mi się warta uwagi, więc co mi szkodzi - oto historia o zmaganiach początkującego, który nie chce wyrzucić swoich pieniędzy w błoto. :)

Slalomem zainteresowałam się pod koniec października/na początku listopada wzeszłego roku, czyli około trzech, czterech miesięcy temu.

1.Decyzja
Gdyby ktoś mi powiedział wtedy, że tak wcześnie wydam na rolki 700zł plus 180 za koła, nigdy bym mu nie uwierzyła. Wtedy jeszcze uważałam, że pomimo, że rolki są warte swojej ceny, taki wydatek zdecydowanie nie jest dla mnie. Za to wymieniłam koła w swoim starym sprzęcie, i powoli uczyłam się slalomu. Szybko jednak pojawiła się u mnie potrzeba wymiany rolek, ponieważ nie czułam komfortu wykonując chociażby crazy (swoją drogą wychodzi mi ono już znośnie, jednak jeszcze nad nim pracuję)  i odczułam, że jednak czeka mnie duża inwestycja. Zaczęłam więc zbierać informacje.

2.Zdobywanie informacji
Czytanie w internecie o rzeczach, które ciebie interesują jest jak najbardziej przyjemne. Z chęcią pochłaniałam każde słowo z Między Kubkami czy wielu innych tego typu stron, którym jestem wdzięczna za ich istnienie. Na Między Kubkami znalazłam spis sprawdzonych, dobrych rolek, które się nadają. Ja oczywiście postanowiłam, że zakupię rolkę z linerem (dla początkujących slalomistów), która jest tańsza, i bardziej dla mnie. Spis rolek z Między Kubkami ułatwił mi sprawę - spośród wszystkich linerówek wybrałam te, które podobały mi się najbardziej, czyli Powerslide Imperial One, konkretnie czarno-białe z rocznika 2017.

3.Zdobywanie większej ilości informacji ;)
Zaczęłam się zagłębiać bardziej, szukać dostępności mojego rozmiaru, pytać o opinie innych (pomimo wszystko, chciałam mieć pewność, że rolki są dobre), obejrzałam wiele filmów z jazdą na tym modelu, sprawdzałam jakie koła się nadają oraz czy model pasuje mi pod każdym względem - nie było to takie "hop siup", ponieważ robiłam to w wolnych chwilach przez około dwa miesiące. Gdzie nie czytałam i kogo nie pytałam, zawsze otrzymywałam odpowiedź "Tak, to jest supermodel!"

4.Oszczędzanie
Inną kwestią było to, że nie miałam na nie pieniędzy. Nie oszukujmy się, mam piętnaście lat i mało czasu na pracę, więc jedyne co mogę zrobić to odkładać kieszonkowe czy reszty z zakupów (z samych drobniaków uzbierałam 110zł). Zrobiłam więc plan oszczędzania, gdzie miałam zapisany cel oraz sposoby na zaoszczędzenie pieniędzy. Na początku szło ciężko (kieszonkowe 15zł na tydzień), jednak w grudniu nadarzyło się wiele okazji, by dostać pieniądze od rodziny (której naprawdę bardzo dziękuję <3!) na święta. Po świętach miałam już wyznaczoną przez siebie sumę, magiczne 850zł. Swoją drogą nie miałam pojęcia, że zdobędę je tak szybko - zgodnie z moim planem oszczędzania powinnam mieć 500zł, a resztę zarobić w barze (z jedzeniem xd) mojej mamy. Jednak jak widać, rodzina się zaangażowała ^^. Po świętach pewnymi sposobami (i nie mówię tu o kradzieży!) przybyło mi dodatkowe 210zł, więc mój ostateczny budżet jeszcze dziś wynosił 1060zł, więc całkiem nieźle jak na zależną od innych nastolatkę ;)


5.Czy na pewno?
W momencie, gdy już miałam zamawiać swoje rolki, mój tata zwrócił uwagę na pewną rzecz - trzeba kiedyś będzie kupić rolki bezlinerowe. No tak, wiedziałam to, jednak powoli zaczęłam się zastanawiać, czy uda mi się uzbierać od nowa tak wielką (w sumie jeszcze większą) sumę, i czy w ogóle opłaca się kupować drugie rolki. Sens był, owszem, jednak ze strony ekonomicznej - 50/50.  Z tego też powodu zaczęłam się dopytywać, czy jest sens zakupu rolek bezlinerowych już na samym początku, i czy nie zniszczą się szybciej niż poziom mojej jazdy dorośnie ich możliwości. Zdania były podzielone, jednak większość mówiła mi, że jeżeli mnie stać i chcę zostać przy slalomie, mogę takie rolki kupić na początek. "No, chyba że mam do nich założyć słabe koła - wtedy lepiej jest kupić linerowe" mówili, a ja przyjęłam do informacji :)

6.Prawie... prawie.

Po konsultacjach z wikipedią (czyt. ludźmi z Między Kubkami) i zawracaniu głowy nieznajomemu z I Love Rolki, jedyne co miałam w głowie, to wielki mętlik. Wszystko się skomplikowało, było wiele za i przeciw. Przez chwilę postanowiłam, że kupię na razie tanie, ale wygodne rolki, które mi posłużą za powerslide'y i później kupię od razu bezlinerowe. Jednak po zakupie rolek Fila, miałam wątpliwości i niemalże od razu je zwróciłam do sklepu. Postanowiłam zorientować się w sprawie dostępności bezlinerówek, i sposobu dobrania rozmiaru. Okazało się, że w SkatePro są w magazynie rolki Seba High w rozmiarze 40, i że mogą je dla mnie sprowadzić do Wrocławia. Doszłam do wniosku, że dlaczego by nie?

Kilka dni później dostałam wiadomość, że można je przymierzyć. Jechałam do SkatePro ze świadomością, że ich nie kupię - według centymetrowych rozmiarówek Seby, pasował mi rozmiar 39, więc kupowanie za dużych rolek, które się rozbiją jest po części bez sensu, "ale przynajmniej przymierzę" - myślałam.
Przymierzyłam, i były dobre - myśląc, że zrobiłam interes życia wróciłam z nimi do domu. "Kto by pomyślał, rolki bezlinerowe w cenie tych z linerem! Nie trzeba wymieniać, a nawet jeśli to nie będę stratna" - szczęście i euforia. Kilka dni później, podczas rozmowy z ludźmi z I Love Rolki, przypadkiem (ale dzięki Bogu) okazało się, że rolki mają liner.
Ale zaraz... Jak to mają?
O PATRZ LINER JAKI FAJNY.
Okazało się, że w sklepie dano mi błędne informacje (chociaż ja sama też ich nie sprawdzałam, i polegałam na sprzedawcy) i to Seba High Light nie mają linera - "drobny" błąd, "niewielki" szczegół, o którym sama bym sobie zdała sprawę za kilka miesięcy, jeżeli w ogóle.
Ku mojemu szczęściu jeszcze nie miałam okazji by na nich pojeździć, więc po wyjaśnieniu sytuacji oddałam Seby do sklepu.

7.Ostateczny wybór
Po tej przygodzie postanowiłam zrobić tak, jak chciałam na początku - kupuję powerslide'y, kiedyś je wymieniam na bezlinerówki, a te oddam bratu/zostawię sobie na zwykłe jeżdżenie. Byłam tego pewna - mimo wszystko o imperialach wiedziałam najwięcej. Miałam również okazję przymierzyć je w SkatePro - swoją drogą mam wrażenie że minimalnie lepiej trzymają one kostkę, i lepiej prezentują się na nodze. Właśnie dziś je zamówiłam ;)

8.Dodatkowe wydatki
Po zakupie rolek zostało mi trochę pieniędzy w portfelu, więc postanowiłam je dobrze wykorzystać. Jeszcze przy zakupie Seb przekonałam się co do ustawienia "banana" w rolce, bo na dłuższą metę jest to oszczędniejsza opcja. Przy Imperialach postanowiłam nie porzucać tego pomysłu, i dokupiłam sobie nie jeden, ale dwa czteropaki kół Powerslide Spinner (o które również zawracałam głowę I Love Rolki). Są w dobrej cenie, a zapas kiedyś się wykorzysta ;)
W przyszłym tygodniu moje "zakupy" powinny przyjść :) Wystarczy poczekać - a czekam już tyle, że kilka dni na pewno mnie nie zbawi  ^^

Podziękowania

Zanim się pożegnam, chciałabym osobiście podziękować dla Jacka Skorupskiego (z I Love Rolki), za poświęcenie swojego czasu, cierpliwość, odpowiadanie na moje pytania, no i oczywiście wielką pomoc :) Po rozmowach z nim, obiecałam sobie, że gdy ktoś kiedyś mnie będzie o coś pytał, zawsze będę mu pomagać jak umiem (choć na razie sama pomocy potrzebuję).
 Bez Ciebie na pewno nie dałabym rady, i popełniłabym wiele błędów! A więc: nie pierwszy i nie ostatni raz dziękuję ^^

To tyle na dziś
Weronika










Komentarze

Popularne posty