Powstrzymywanie strachu przed upadkiem.
Gdy zdarzy mi się rozmawiać z moimi znajomymi na temat rolek, czasem słyszę pytania typu "Nie boisz się?", "Jeju, ja bym tak nie mógł", "Ja się tak boję". Wiem, tak samo, jaki wielki problem przy nauce jazdy stanowi strach. Jest jak ogromny znak "STOP", i najczęściej nie potrafimy nad nim zapanować. Da się jednak go ograniczyć, a wręcz "wyleczyć". Jest na to kilka sposobów.
1. Przełamywanie się.
Często jest tak, że boimy się tego, co nie znane. Myślę, że nie jedna osoba bała się wejść na RollerCoaster, po czym weszła na niego jeszcze 10 razy, bez żadnego strachu. Może i Ty, jak wykonasz zjazd po jednym schodku, przełamiesz się do wykonania go na dwóch.
2. Ochraniacze.
One zdecydowanie dają odczucie bezpieczeństwa. Gdy jesteś obudowany od stóp do głów możesz być pewien, że nic się nie stanie. Nic nie szkodzi, że się wywrócisz - zedrze się plastik, nie twoja skóra. Jeżeli chodzi o złamania - uwierz, jeżeli masz rozluźnione mięśnie, nic się nie stanie.
3. Odpowiednie patrzenie.
Trzeba spojrzeń na upadek nie jako coś groźnego, lecz jako konieczność i część nauki. Nie ma mowy by ktoś nie wywalił się ani razu, i trzeba o tym pamiętać. Upadki pozwalają nam na zrozumienie, co robimy źle, lub - tak jak jest w moim wypadku - skłaniają do staranniejszego wykonywania trików. Pamiętaj też, że niewiele się stanie - podniesiesz się i pójdziesz (a raczej pojedziesz) dalej.
Jako najbardziej skuteczną uważam metodę drugą. Daje ona nam chyba największą pewność siebie, i nic w tym dziwnego w końcu są to ochraniacze :>.
Jeżeli masz jakieś doświadczenia z upadkami lub chcesz powiedzieć o innej metodzie - zapraszam do komentowania! :)
Weronika
3. Odpowiednie patrzenie.
Trzeba spojrzeń na upadek nie jako coś groźnego, lecz jako konieczność i część nauki. Nie ma mowy by ktoś nie wywalił się ani razu, i trzeba o tym pamiętać. Upadki pozwalają nam na zrozumienie, co robimy źle, lub - tak jak jest w moim wypadku - skłaniają do staranniejszego wykonywania trików. Pamiętaj też, że niewiele się stanie - podniesiesz się i pójdziesz (a raczej pojedziesz) dalej.
Jako najbardziej skuteczną uważam metodę drugą. Daje ona nam chyba największą pewność siebie, i nic w tym dziwnego w końcu są to ochraniacze :>.
Jeżeli masz jakieś doświadczenia z upadkami lub chcesz powiedzieć o innej metodzie - zapraszam do komentowania! :)
Weronika


Komentarze
Prześlij komentarz