Hej, cześć i czołem!
Lubię prowadzić blogi. Jest to nie tylko sposób na wygadanie się lub włożenie częśći siebie, lecz także - jak jest w tym przypadku - zatrzymanie czasu i zapisywanie ważnych wspomnień, rzeczy. Taki pamiętnik, tyle że dla wszystkich. :>
Od około miesiąca uczę się freestyle slalomu, z tego co zrozumiałam z Między Kubkami iteresuję się classic'iem :)
Na chwilę obecną potrafię wykonać w miarę znośnie mexicana i od połowy listopada zmagam się z crazy, o którym na pewno pojawi się post (w ciągu ostatniego miesiąca naprawdę dużo się nazbierało tematów, które mogłabym poruszyć). Standardowo - cross przodem czy tyłem, typowy slalom.
Lecz, aż wstyd się przyznać - snake nie jest moją mocną stroną i do teraz nie potrafię go wykonać tyłem. Unikam tego tricku jak ognia. Coś wychodzi, ale jestem świadoma, że to kompletnie nie jest to xD
Może to wina mojego sprzętu - starych fitnessowych rolek (Mico rx27, jak ktoś musi wiedzieć) oraz kubków.
Zwykłych kubków.
Takich do picia.
Jednorazowych.
Dwa razy większych od zwykłych... xd <-------- chyba, info niesprawdzone nigdy nie widziałam prawdziwych
Ale generalnie sprzętu się nie czepiam (a kubków zwłaszcza, bo równie dobrze możnaby korzystać i z kamyków), i wiem że mogę więcej zrobić na moich rolkach niż ktoś inny na Powerslide'ach czy Sebach. Kwestia podejścia!
A, i jeszcze jedna ważna sprawa - na razie u mnie z "treningami" przerwa. Moje kolano w pewnym momencie odmówiło mi posłuszeństwa, jednak to również jest temat na inny post, których pewnie opublikuję tutaj sporo, pomimo swojej... kontuzji? Wszystko w swoim czasie - ja jednak nadrobię przynajmniej zaległości z listopada :D
Wiem, post dosyć chaotyczny, ale następne będą się bardziej trzymać kupy. Na koniec pokażę dosyć stare zdjęcie, gdzie widać mój poziom wykonywania tricków.
Nie liczę na wielki sukces bloga, chociaż kto wie - a nóż moje ubogie rady się komuś przydadzą :)
Pozdrawiam ciepło
Weronika
Od około miesiąca uczę się freestyle slalomu, z tego co zrozumiałam z Między Kubkami iteresuję się classic'iem :)
Na chwilę obecną potrafię wykonać w miarę znośnie mexicana i od połowy listopada zmagam się z crazy, o którym na pewno pojawi się post (w ciągu ostatniego miesiąca naprawdę dużo się nazbierało tematów, które mogłabym poruszyć). Standardowo - cross przodem czy tyłem, typowy slalom.
Lecz, aż wstyd się przyznać - snake nie jest moją mocną stroną i do teraz nie potrafię go wykonać tyłem. Unikam tego tricku jak ognia. Coś wychodzi, ale jestem świadoma, że to kompletnie nie jest to xD
Może to wina mojego sprzętu - starych fitnessowych rolek (Mico rx27, jak ktoś musi wiedzieć) oraz kubków.
Zwykłych kubków.
Takich do picia.
Jednorazowych.
Dwa razy większych od zwykłych... xd <-------- chyba, info niesprawdzone nigdy nie widziałam prawdziwych
Ale generalnie sprzętu się nie czepiam (a kubków zwłaszcza, bo równie dobrze możnaby korzystać i z kamyków), i wiem że mogę więcej zrobić na moich rolkach niż ktoś inny na Powerslide'ach czy Sebach. Kwestia podejścia!
A, i jeszcze jedna ważna sprawa - na razie u mnie z "treningami" przerwa. Moje kolano w pewnym momencie odmówiło mi posłuszeństwa, jednak to również jest temat na inny post, których pewnie opublikuję tutaj sporo, pomimo swojej... kontuzji? Wszystko w swoim czasie - ja jednak nadrobię przynajmniej zaległości z listopada :D
Wiem, post dosyć chaotyczny, ale następne będą się bardziej trzymać kupy. Na koniec pokażę dosyć stare zdjęcie, gdzie widać mój poziom wykonywania tricków.
Nie liczę na wielki sukces bloga, chociaż kto wie - a nóż moje ubogie rady się komuś przydadzą :)
Pozdrawiam ciepło
Weronika



Komentarze
Prześlij komentarz